Panna młoda i jej mąż. Noc poślubna, leżą w łóżku.
Nagle:
- Kochanie, jestem jeszcze dziewicą. Nie mam zielonego pojęcia o seksie czy jak mu tam. Możesz mi to najpierw jakoś tak po ludzku wytłumaczyć?
- Oczywiście dziubeczku mój kochany. Ujmijmy to tak - to co masz między nogami to więzienie, a to co ja mam między nogami to więzień. To co robimy -
wsadzamy więźnia do więzienia.
I tak kochali się po raz pierwszy. Mąż z błogim uśmiechem na twarzy padł na poduchę, żona zachwycona całymi igraszkami mówi:
- Słoneczko więzień uciekł z więzienia.
- No to trzeba go zaaresztować kolejny raz.
Spróbowali tego w innych pozycjach itd. Mąż po którymś tam razie pada na poduchę, sięga po papierosa, nagle słyszy:
- Kochanie, nie wiem, może mi się tylko tak wydaje, ale mam wrażenie, że więzień znów uciekł.
Na to mąż resztką sił krzyczy:
- Przecież on nie dostał kurna dożywocia!
Teść wchodzi przez bramkę do ogródka i widzi w oknie domu smutnego zięcia.
Teść pokazuje jeden kciuk "up", na co zięć z okna obydwa. Wtedy teść z pytającą miną robi "węża" ręką, a zięć odpowiada tak samo, ale dwuręcznie. Na co teść wali się w klatkę pięścią, a zięć masuje dłonią po brzuchu i obydwaj znikają.
Tłumaczenie poniżej:
T: Mam flaszkę!
Ź: To mamy dwie!
T: Żmija w domu?
Ź: Są obie
T: To co, pijemy na klatce?
Ź: Nie, na śmietniku!
Prezes spółki giełdowej wzywa sekretarke:
- Pani Halinko, jedziemy na weekend do Czech. Proszę się pakować.
Sekretarka po przyjściu do domu przekazuje nowinę mężowi:
- Kryspin, jadę z szefem w delegację. Biedactwo, będziesz musiał sobie jakoś poradzić sam.
Facio dzwoni do kochanki:
- Waleria, jest dobrze. Stara wyjeżdża na weekend, zabawimy się nieco.
Kochanka, nauczycielka matematyki w gimnazjum męskim dzwoni do swego ucznia:
- Kamilek, będę zajęta w weekend. Korepetycje odwołane.
Zadowolonu uczniak dzwoni do dziadka:
- Dziadziu, nie mam korków. Mogę do ciebie wpaść na weekend.
Dziadek, prezes spółki giełdowej dzwoni do sekretarki:
- Pani Halinko, wyjazd odwołany. Pojedziemy za tydzień.
Sekretarka dzwoni do męża:
- Kryspin, szef odwołał wyjazd.
Facet do kochanki:
- Waleria, chujnia. Stara zostaje w chacie.
Kochanka-nauczycielka do ucznia:
- Kamil, korepetycje o 10.00 rano w sobotę.
Uczeń do dziadka:
- Dziadziu, lekcje jednak będą. Nie mogę wpaśc do ciebie.
Dziadek-prezes do sekretarki:
- Pani Halinko, jednak w ten weekend wyjeżdżamy....
Stoi dwóch górali po dwóch brzegach Dunajca. Jeden krzyczy do drugiego: -Głęboka?! A że było słabo słychać, bo szum wody i w ogóle, drugi się drze: -To nie Oka, to Dunajec! Tamten wchodzi i po chwili wpada po szyje i porywa go nurt wody. Jakimś cudem się ratuje, przepływa na drugi brzeg, podchodzi do tamtego: - Ja ci kurde dam do jajec!
Jedzie ksiądz autobusem. Siada obok niego pijak, który śmierdzi alkoholem. Po chwili pijak pyta: -Proszę księdza, jak można się nabawić artretyzmu? Ksiądz pomyślał, że to dobry moment, żeby mu dogadać. -Bracie, jeśli ktoś pali, ćpa, pije, cudzołoży, kradnie, to Bóg zsyła na niego artretyzm. Pijak wrócił do czytania trzymanej w ręce gazety. Księdzu zrobiło się go żal: -A ty masz artretyzm? -Nie, właśnie czytam, że papież ma...
Ilu facetów w jego wieku mieszka z mamusią? - Niewielu Ilu facetów w jego wieku nie ma auta? - Niewielu Ilu facetów w jego wieku nie ma "prawka"? - Niewielu Ilu facetów w jego wieku nie ma konta bankowego? - Niewielu. Ilu facetów w jego wieku nie ma żadnego majątku? - Niewielu Ilu facetów w jego wieku nie ma więcej niż 165 cm? - Niewielu Ilu facetów w jego wieku nie ma żony lub dziewczyny tylko ma kota? - Bardzo, bardzo niewielu Dlaczego facet, który swoim podejściem do życia i zachowaniem reprezentuje niewielu, ma być Twoim premierem? Ilu ludzi powinno zagłosować na takiego faceta? - Niewielu. Idź na wybory............. nie bądź jednym z niewielu.........
Siedzi facet nad jeziorem, wędka zarzucona, rybki łowi. Nagle z wody wynurza się krowa. Facet zdziwiony: - Krowa! A Ty co?! A krowa na to: - No właśnie! A ja co..?
Bóg przyjmuje umarłych. Nagle ktoś wbiega, rozgląda się i szybko wybiega. Sytuacja powtarza się kilka razy. Zdziwiony Bóg pyta sekretarza: - Kto to jest? - To z reanimacji.
siedzi kruk na gałęzi, i tak patrzy dookoła, spojrzał się na dół swojego drzewa a tu się zaczyna na nie krowa wspinać. Kruk przetarł oczy i niedowierza a krowie idzie coraz lepiej. Jak już wlazła n jego gałąź to kruk sie pyta: kruk - ty krowa co ty robisz? krowa - a weszłam sobie wisienki powyjadać No to kruk już nic nie czai, światopogląd mu się burzy ale zebrał się w sobie i pyta: kruk - ale zaraz, krowa, jakie wisienki?, przeciez to jest lipa Krowa - spoko, spoko w słoiczku mam!
Pewna firma w USA , chcąc przeprowadzić reorganizację, zatrudniła kolesia - specjalistę od tego typu roboty. Kolo był zdeterminowany i za punkt honoru postawił sobie wziąć się za wszystkich obiboków. W trakcie pierwszej rundki po firmie, facio zauważył gostka, który nic nie robiąc podpierał ścianę. W pokoju było pełno pracowników, więc było na kim zrobić wrażenie i pokazać co to znaczy prawdziwy business! Podszedł do niego i pyta. - Ile kasy zarabiasz tygodniowo? Trochę zdziwiony i speszony młody człowiek odparł. - 300$ tygodniowo. A co? Kolo - reorganizator sięgnął do kieszeni krzycząc. - Masz tu 1200$ za 4 tygodnie pracy i wynooooocha!!! Od razu poczuł się lepiej - pierwsze zwolnienie z pracy ma z głowy! Rozejrzał się zadowolony po pokoju i zapytał. - Czy ktoś z was może mi powiedzieć co ten dupek tu robił? Na to jeden z pracowników z lisim uśmiechem na twarzy odparł. - To był dostawca pizzy z Dominos...
Na katechezie ksiądz pyta, jak wygląda Matka Boska. Dzieci się zgłaszają i mówią: -Matka Boska jest bardzo piękna, ma niebieskie szaty... - mówi jeden uczeń. Na to drugi: -Ma białe szaty! -A ty, Jasiu, jak myślisz? - pyta ksiądz. -Matka Boska ma czarne szaty. -Jasiu, co ty mówisz? - dziwi się katecheta. -Bo kiedyś, jak przechodziłem obok plebani, to z okna wychodziła jakaś pani w czarnej sukience i czarnym habitem na głowie, a ksiądz stał w oknie i krzyczał: Matko Boska, żeby Cię nikt nie widział!
Rzecz dzieje się w szpitalu psychiatrycznym. Od wielu lat przebywa tam panTadek. Pan Tadek nie odezwał się do nikogo przez ten okres i generalnie zajmuje się patrzeniem w okno. Pewnego letniego popołudnia za oknem pojawia się ogrodnik, który nawozi grzadki z truskawkami. Po godzinie wpatrywania się w ogrodnika pan Tadek pomalutku wstaje i rusza w stronę okna, otwiera je powoli, patrzy na ogrodnika, patrzy na truskawki i wypowiada zdanie: - A co pan robi? Konsternacja. Wszyscy pacjenci i personel zupełnie zszokowani - pan Tadek się odezwał! Ogrodnik odpowiada: - Ja, panie Tadku, nawożę truskawki. Pan Tadek mysli i w końcu: - Co? Ogrodnik: - No... posypuje je nawozem. Pan Tadek po namysle: - Co? Ogrodnik: - No ... posypuje truskawki gównem, żeby były lepsze. Pan Tadek mysli: - Aha... Pan Tadek zamyka pomału okno i zamyslony wraca na miejsce. Siada i mysli. Po pół godzinie wstaje, podchodzi do okna, otwiera je i mówi: - Wie pan, co, ja truskawki posypuje cukrem, żeby były lepsze, ale ja to podobno pojebany jestem.
Na porodówce leżą 3 kobiety:warszawianka,krakuska i murzynka.Jednocześnie urodziły 3 zdrowych chłopców.Ale położne pomyliły dzieci i uradziły by zawołać ojców żeby rozpoznali swoje.Wpada karkus,warszawiak i murzyn.Lekarz zaczyna od krakusa: -Niech pan rozpozna swoje dziecko.Ten ogląda całą trójkę i po dłuższym namyśle pokazuje na małego murzynka: To mój syn!!! A lekarz z niedowierzaniem :Na pewno to pański?? -Tak ,to mój syn Lekarz zrezygnowany pyta na koniec Dlaczego wybrał pan murzynka A krakus na to: To mój syn,pierdolę nie będę ryzykował warszawiaka.
Rycerz jedzie wzdluż rzeki. Nagle widzi jak rybak wyławia złotą rybkę. Szybko zabija rybaka, a rybka do niego: • Wypuść mnie, a spełnię twoje trzy życzenia. Rycerz: Cool... Chce być nieśmiertelny. Rybka: Jesteś nieśmiertelny. Chcę..., żeby moj koń był nieśmiertelny • Twój koń jest nieśmiertelny. Chcę...,hmmmmmm.... chcę mieć genitalia jak mój koń! • Masz genitalia jak twój koń. Rycerz wraca na swój dwór, a tam naprzeciw wybiega jego wierny giermek (z wiejskim akcentem): • Ło Panie, Panie! gdzieżeś ty był!?! Jom żem siem ło ciebie tak zajebiście martwił Rycerz: Nie gadaj mi tu głupot tylko weź topór i walnij mnie nim w głowę. • Nie panie, nie! Jom mogłbym ciem zajebiście zabić! • Walnij mnie, bo ja cię walnę! • Ok. Giermek wziął zamach, uderzył... • Łooooooo, panie..... jak ty jesteś zajebiście nieśmiertelny • To nic. Walnij mojego konia! • Ło panie! Twój koń też jest zajebiście nieśmiertelny • To nic. Patrz na to! Rycerz otwiera klapkę w zbroi i pokazuje zawartość giermkowi. • Giermek: ŁOOOOOO PANIE Jaka zajebista cipa!
Stoi zakonnica na szosie i zatrzymuje samochody. Nikt nie chce się zatrzymać i podwieźć siostry. Deszcz, chłód, burza straszliwa. W końcu zatrzymuje się piękna blondyna w czerwonym ferrari i zabiera zakonnice. Ta szczęśliwa stara się nawiązać rozmowę: - Piękne auto, pewnie ma pani wspaniałą posadę, skoro stać panią na taki wóz - A nie nie, to mój trzeci kochanek mi je kupił. - Jak to, nie ma pani męża? - Nie, żyję w wolnych związkach, lepiej na tym wychodze, np to futro na tylnym siedzeniu dostałam od innego kochanka a ta piękna biżuteria - ta jest od jeszcze innego. W końcu dojeżdżają do klasztoru, zakonnica wysiada smutna ze jej życie jest takie szare, ale tłumaczy sobie ze wybrała życie klasztorne wiec tak musi być. Około 22 zakonnica zmówiła wieczorny pacierz i kładzie się do lóżka, nagle ktoś cichutko puka: - Puk, puk! - Kto tam? - To ja... ksiądz Antoni... [szeptem] A zakonnica na to: - W dupę sobie wsadź te swoje bombonierki!
Do nieba idą: pedał, palacz i pijak. Przy bramie do nieba wita ich Św.Piotr, mówiąc: - W niebie nie ma chwilowo miejsca, dlatego idźcie na tydzień na ziemię. Jeżeli zgrzeszycie, to pójdziecie do piekła. Na ziemi pijak zobaczył bar, upił się i od razu poszedł do piekła. Zostali palacz i pedał, palacz zauważa niedopalonego peta i przygląda mu się z błyskiem w oku. Na to pedał mówi do niego: - Wiesz o tym, że jak się schylisz po tego peta, to obaj pójdziemy do piekła...
Uradowana żona wraca do domu. - Wyobraź sobie, że dzisiaj przejechałam trzy razy na czerwonym świetle i ani razu nie zapłaciłam mandatu! - No i...? - Za zaoszczędzone pieniądze kupiłam sobie torebkę.
Pewnego dnia szef duzego biura zauwazyl nowego pracownika. Kazal mu przyjsc do swego pokoju. - Jak sie nazywasz? - Jurek - odparl nowy. Szef sie skrzywil: - Sluchaj, nie dociekam, gdzie wczesniej pracowales i w jakiej atmosferze, ale ja nie zwracam sie do nikogo w mojej firmie po imieniu. To rodzi poufalosc i moze zniszczyc mój autorytet. Zwracam sie do pracowników tylko po nazwisku, np. Kowalski, Malinowski. Jesli wszystko jasne, to jakie jest twoje nazwisko? - Kochany - westchnal nowy. - Nazywam sie Jerzy Kochany. - Dobra, Jurek, omówmy nastepna sprawe.
matura z jez. angielskiego: Podczas pobytu w Wielkiej Brytanii kupiłeś ciągnikowy kultywator sprężynowy z zapasowym kompletem lemieszy półsztywnych i skaryfikatorem. Zauważyłeś, że uszkodzone było łożysko toczne baryłkowe wachliwe w mimośrodzie oraz brakowało połączeń gwintowych ze śrubą pasowaną o trzpieniu stożkowym. Chcesz zgłosić jego reklamację. Napisz na czym polega problem oraz gdzie i kiedy nabyłeś urządzenie i zaproponuj rozwiązanie problemu.
W tramwaju do grupy skinów podchodzi kanar: - Bilety do kontroli - Spadaj! - krzyczą skini Kontroler rezygnuje i podchodzi do starszego pana: - Prószę o bilet do kontroli. - Nie słyszał pan, co koledzy powiedzieli?
Idą dwa owsiki po ziemi - tata i synek. Synek: - Tato, a co to jest to zielone? - To jest, synku, trawa - mówi tata. - Oooo, jaka piękna. A co to jest to ciemnozielone tam daleko? - To jest las. - Jaki piękny! A co to jest to niebieskie nad nami z tym czymś białym? - To niebo i chmurki. - Ale przepiękne! A to okrągłe i jasne na niebie? - To słońce, synku. - Tato, powiedz mi, skoro tu jest tak pięknie i pachnąco, dlaczego my żyjemy w takim paskudnym miejscu? - Bo to nasza ojczyzna, synku.
Przyszedł Jasio ze szkoły i mówi do taty: - Dostałem piątkę i w mordę! - Za co dostałeś piątkę? - Bo pani zapytała mnie, ile jest 7x6, a ja powiedziałem, że to jest 42! - A za co w mordę?! - Bo pani zapytała mnie, ile jest 6x7. Tu ojciec zdziwiony: - Przecież to jeden ch*j! - No, też tak powiedziałem!
Pewien profesor mówi do studentów: - Proszę zadawać pytania. Nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi. Na to jeden ze studentów: - Co się stanie jeśli stanę obiema nogami na szynach tramwajowych, a rękoma chwycę się przewodu trakcji. Czy pojadę jak tramwaj?