NA WESOŁO
Kategorie: Wszystkie | dowcipowo | filmikowo | obrazkowo
RSS
sobota, 08 listopada 2008
Panna młoda i jej mąż. Noc poślubna, leżą w łóżku.
Nagle:
- Kochanie, jestem jeszcze dziewicą. Nie mam zielonego pojęcia o seksie czy jak mu tam. Możesz mi to najpierw jakoś tak po ludzku wytłumaczyć?
- Oczywiście dziubeczku mój kochany. Ujmijmy to tak - to co masz między nogami to więzienie, a to co ja mam między nogami to więzień. To co robimy -
wsadzamy więźnia do więzienia.
I tak kochali się po raz pierwszy. Mąż z błogim uśmiechem na twarzy padł na poduchę, żona zachwycona całymi igraszkami mówi:
- Słoneczko więzień uciekł z więzienia.
- No to trzeba go zaaresztować kolejny raz.
Spróbowali tego w innych pozycjach itd. Mąż po którymś tam razie pada na poduchę, sięga po papierosa, nagle słyszy:
- Kochanie, nie wiem, może mi się tylko tak wydaje, ale mam wrażenie, że więzień znów uciekł.
Na to mąż resztką sił krzyczy:
- Przecież on nie dostał kurna dożywocia! 
Teść wchodzi przez bramkę do ogródka i widzi w oknie domu smutnego zięcia.
Teść pokazuje jeden kciuk "up", na co zięć z okna obydwa. Wtedy teść z pytającą miną robi "węża" ręką, a zięć odpowiada tak samo, ale dwuręcznie. Na co teść wali się w klatkę pięścią, a zięć masuje dłonią po brzuchu i obydwaj znikają.

Tłumaczenie poniżej:

T: Mam flaszkę!
Ź: To mamy dwie!
T: Żmija w domu?
Ź: Są obie
T: To co, pijemy na klatce?
Ź: Nie, na śmietniku!
środa, 02 lipca 2008
Prezes spółki giełdowej wzywa sekretarke:
- Pani Halinko, jedziemy na weekend do Czech. Proszę się pakować.
Sekretarka po przyjściu do domu przekazuje nowinę mężowi:
- Kryspin, jadę z szefem w delegację. Biedactwo, będziesz musiał sobie jakoś poradzić sam.
Facio dzwoni do kochanki:
- Waleria, jest dobrze. Stara wyjeżdża na weekend, zabawimy się nieco.
Kochanka, nauczycielka matematyki w gimnazjum męskim dzwoni do swego ucznia:
- Kamilek, będę zajęta w weekend. Korepetycje odwołane.
Zadowolonu uczniak dzwoni do dziadka:
- Dziadziu, nie mam korków. Mogę do ciebie wpaść na weekend.
Dziadek, prezes spółki giełdowej dzwoni do sekretarki:
- Pani Halinko, wyjazd odwołany. Pojedziemy za tydzień.
Sekretarka dzwoni do męża:
- Kryspin, szef odwołał wyjazd.
Facet do kochanki:
- Waleria, chujnia. Stara zostaje w chacie.
Kochanka-nauczycielka do ucznia:
- Kamil, korepetycje o 10.00 rano w sobotę.
Uczeń do dziadka:
- Dziadziu, lekcje jednak będą. Nie mogę wpaśc do ciebie.
Dziadek-prezes do sekretarki:
- Pani Halinko, jednak w ten weekend wyjeżdżamy....
wtorek, 20 listopada 2007
Stoi dwóch górali po dwóch brzegach Dunajca. Jeden krzyczy do
drugiego:
-Głęboka?!
A że było słabo słychać, bo szum wody i w ogóle, drugi się drze:
-To nie Oka, to Dunajec!
Tamten wchodzi i po chwili wpada po szyje i porywa go nurt wody. Jakimś
cudem się ratuje, przepływa na drugi brzeg, podchodzi do tamtego:
- Ja ci kurde dam do jajec!
Jedzie ksiądz autobusem. Siada obok niego pijak, który śmierdzi
alkoholem. Po chwili pijak pyta:
-Proszę księdza, jak można się nabawić artretyzmu?
Ksiądz pomyślał, że to dobry moment, żeby mu dogadać.
-Bracie, jeśli ktoś pali, ćpa, pije, cudzołoży, kradnie, to Bóg zsyła
na niego artretyzm.
Pijak wrócił do czytania trzymanej w ręce gazety. Księdzu zrobiło się
go żal:
-A ty masz artretyzm?
-Nie, właśnie czytam, że papież ma...
piątek, 19 października 2007
ilu facetów?
Ilu facetów w jego wieku mieszka z mamusią? - Niewielu
Ilu facetów w jego wieku nie ma auta? - Niewielu
Ilu facetów w jego wieku nie ma "prawka"? - Niewielu
Ilu facetów w jego wieku nie ma konta bankowego? - Niewielu.
Ilu facetów w jego wieku nie ma żadnego majątku? - Niewielu
Ilu facetów w jego wieku nie ma więcej niż 165 cm? - Niewielu
Ilu facetów w jego wieku nie ma żony lub dziewczyny tylko ma kota? - Bardzo, bardzo niewielu
Dlaczego facet, który swoim podejściem do życia i zachowaniem reprezentuje niewielu, ma być Twoim premierem?
Ilu ludzi powinno zagłosować na takiego faceta? - Niewielu.
Idź na wybory............. nie bądź jednym z niewielu.........
wtorek, 19 czerwca 2007

Siedzi facet nad jeziorem, wędka zarzucona, rybki łowi.
Nagle z wody wynurza się krowa.
Facet zdziwiony:
- Krowa! A Ty co?!
A krowa na to:
- No właśnie! A ja co..?

Bóg przyjmuje umarłych. Nagle ktoś wbiega, rozgląda się i szybko wybiega. Sytuacja powtarza się kilka razy. Zdziwiony Bóg pyta sekretarza:
- Kto to jest?
- To z reanimacji.

czwartek, 12 kwietnia 2007

siedzi kruk na gałęzi, i tak patrzy dookoła, spojrzał się na dół swojego drzewa a tu się zaczyna na nie krowa wspinać. Kruk przetarł oczy i niedowierza a krowie idzie coraz lepiej.
Jak już wlazła n jego gałąź to kruk sie pyta:
kruk - ty krowa co ty robisz?
krowa - a weszłam sobie wisienki powyjadać
No to kruk już nic nie czai, światopogląd mu się burzy ale zebrał się w sobie i pyta:
kruk - ale zaraz, krowa, jakie wisienki?, przeciez to jest lipa
Krowa - spoko, spoko w słoiczku mam!

Pewna firma w USA , chcąc przeprowadzić reorganizację, zatrudniła kolesia - specjalistę od tego typu roboty. Kolo był zdeterminowany i za punkt honoru postawił sobie wziąć się za wszystkich obiboków. W trakcie pierwszej rundki po firmie, facio zauważył gostka, który nic nie robiąc podpierał ścianę. W pokoju było pełno pracowników, więc było na kim zrobić wrażenie i pokazać co to znaczy prawdziwy business!
Podszedł do niego i pyta.
- Ile kasy zarabiasz tygodniowo?
Trochę zdziwiony i speszony młody człowiek odparł.
- 300$ tygodniowo. A co?
Kolo - reorganizator sięgnął do kieszeni krzycząc.
- Masz tu 1200$ za 4 tygodnie pracy i wynooooocha!!!
Od razu poczuł się lepiej - pierwsze zwolnienie z pracy ma z głowy!
Rozejrzał się zadowolony po pokoju i zapytał.
- Czy ktoś z was może mi powiedzieć co ten dupek tu robił?
Na to jeden z pracowników z lisim uśmiechem na twarzy odparł.
- To był dostawca pizzy z Dominos...

    Na katechezie ksiądz pyta, jak wygląda Matka Boska. Dzieci się zgłaszają i mówią:
    -Matka Boska jest bardzo piękna, ma niebieskie szaty... - mówi jeden uczeń.
    Na to drugi:
    -Ma białe szaty!
    -A ty, Jasiu, jak myślisz? - pyta ksiądz.
    -Matka Boska ma czarne szaty.
    -Jasiu, co ty mówisz? - dziwi się katecheta.
    -Bo kiedyś, jak przechodziłem obok plebani, to z okna wychodziła jakaś pani w czarnej sukience i czarnym habitem na głowie, a ksiądz stał w oknie i krzyczał: Matko Boska, żeby Cię nikt nie widział!

    Rzecz dzieje się w szpitalu psychiatrycznym. Od wielu lat przebywa tam panTadek. Pan Tadek nie odezwał się do nikogo przez ten okres i generalnie zajmuje się patrzeniem w okno. Pewnego letniego popołudnia za oknem pojawia się ogrodnik, który nawozi grzadki z truskawkami. Po godzinie wpatrywania się w ogrodnika pan Tadek pomalutku wstaje i rusza w stronę okna, otwiera je powoli, patrzy na ogrodnika, patrzy na truskawki i wypowiada zdanie:
    - A co pan robi?
    Konsternacja. Wszyscy pacjenci i personel zupełnie zszokowani -
    pan Tadek się odezwał! Ogrodnik odpowiada:
    - Ja, panie Tadku, nawożę truskawki.
    Pan Tadek mysli i w końcu:
    - Co?
    Ogrodnik:
    - No... posypuje je nawozem.
    Pan Tadek po namysle:
    - Co?
    Ogrodnik:
    - No ... posypuje truskawki gównem, żeby były lepsze.
    Pan Tadek mysli:
    - Aha...
    Pan Tadek zamyka pomału okno i zamyslony wraca na miejsce. Siada i
    mysli. Po pół godzinie wstaje, podchodzi do okna, otwiera je i mówi:
    - Wie pan, co, ja truskawki posypuje cukrem, żeby były lepsze, ale
    ja to podobno pojebany jestem.

    Na porodówce leżą 3 kobiety:warszawianka,krakuska i murzynka.Jednocześnie urodziły 3 zdrowych chłopców.Ale położne pomyliły dzieci i uradziły by zawołać ojców żeby rozpoznali swoje.Wpada karkus,warszawiak i murzyn.Lekarz zaczyna od krakusa:
    -Niech pan rozpozna swoje dziecko.Ten ogląda całą trójkę i po dłuższym namyśle pokazuje na małego murzynka: To mój syn!!!
    A lekarz z niedowierzaniem :Na pewno to pański??
    -Tak ,to mój syn
    Lekarz zrezygnowany pyta na koniec Dlaczego wybrał pan murzynka
    A krakus na to: To mój syn,pierdolę nie będę ryzykował warszawiaka.

    poniedziałek, 09 kwietnia 2007
    Maż wraca po pracy do domu:
    Żona - Otworzyć ci puszkę?
    Mąż - cipuszkę później, teraz daj mi jakis obiad...
    Rycerz jedzie wzdluż rzeki. Nagle widzi jak rybak wyławia złotą rybkę.
    Szybko zabija rybaka, a rybka do niego:
    • Wypuść mnie, a spełnię twoje trzy życzenia.
    Rycerz: Cool... Chce być nieśmiertelny.
    Rybka: Jesteś nieśmiertelny.
    Chcę..., żeby moj koń był nieśmiertelny
    • Twój koń jest nieśmiertelny.
    Chcę...,hmmmmmm.... chcę mieć genitalia jak mój koń!
    • Masz genitalia jak twój koń.
    Rycerz wraca na swój dwór, a tam naprzeciw wybiega jego wierny giermek
    (z wiejskim akcentem):
    • Ło Panie, Panie! gdzieżeś ty był!?! Jom żem siem ło ciebie tak zajebiście
    martwił
    Rycerz: Nie gadaj mi tu głupot tylko weź topór i walnij mnie nim w głowę.
    • Nie panie, nie! Jom mogłbym ciem zajebiście zabić!
    • Walnij mnie, bo ja cię walnę!
    • Ok.
    Giermek wziął zamach, uderzył...
    • Łooooooo, panie..... jak ty jesteś zajebiście nieśmiertelny
    • To nic. Walnij mojego konia!
    • Ło panie! Twój koń też jest zajebiście nieśmiertelny
    • To nic. Patrz na to!
    Rycerz otwiera klapkę w zbroi i pokazuje zawartość giermkowi.
    • Giermek: ŁOOOOOO PANIE Jaka zajebista cipa!

    Stoi zakonnica na szosie i zatrzymuje samochody. Nikt nie chce się zatrzymać i podwieźć siostry. Deszcz, chłód, burza straszliwa. W końcu zatrzymuje się
    piękna blondyna w czerwonym ferrari i zabiera zakonnice. Ta szczęśliwa stara się nawiązać rozmowę:
    - Piękne auto, pewnie ma pani wspaniałą posadę, skoro stać panią na taki wóz
    - A nie nie, to mój trzeci kochanek mi je kupił.
    - Jak to, nie ma pani męża?
    - Nie, żyję w wolnych związkach, lepiej na tym wychodze, np to futro na tylnym siedzeniu dostałam od innego kochanka a ta piękna biżuteria - ta jest od jeszcze innego.
    W końcu dojeżdżają do klasztoru, zakonnica wysiada smutna ze jej życie jest takie szare, ale tłumaczy sobie ze wybrała życie klasztorne wiec tak musi być. Około 22 zakonnica zmówiła wieczorny pacierz i kładzie się do lóżka, nagle ktoś cichutko puka:
    - Puk, puk!
    - Kto tam?
    - To ja... ksiądz Antoni... [szeptem]
    A zakonnica na to:
    - W dupę sobie wsadź te swoje bombonierki!

    Do nieba idą: pedał, palacz i pijak.
    Przy bramie do nieba wita ich Św.Piotr, mówiąc:
    - W niebie nie ma chwilowo miejsca, dlatego idźcie na tydzień na ziemię. Jeżeli zgrzeszycie, to pójdziecie do piekła.
    Na ziemi pijak zobaczył bar, upił się i od razu poszedł do piekła.
    Zostali palacz i pedał, palacz zauważa niedopalonego peta i przygląda mu się z błyskiem w oku.
    Na to pedał mówi do niego:
    - Wiesz o tym, że jak się schylisz po tego peta, to obaj pójdziemy do piekła...
    sobota, 07 kwietnia 2007

    Uradowana żona wraca do domu.
    - Wyobraź sobie, że dzisiaj przejechałam trzy razy na czerwonym świetle i ani razu nie zapłaciłam mandatu!
    - No i...?
    - Za zaoszczędzone pieniądze kupiłam sobie torebkę.

    Pewnego dnia szef duzego biura zauwazyl nowego pracownika.
    Kazal mu przyjsc do swego pokoju.
    - Jak sie nazywasz?
    - Jurek - odparl nowy.
    Szef sie skrzywil:
    - Sluchaj, nie dociekam, gdzie wczesniej pracowales i w jakiej
    atmosferze, ale ja nie zwracam sie do nikogo w mojej firmie po
    imieniu. To rodzi poufalosc i moze zniszczyc mój autorytet. Zwracam
    sie do pracowników tylko po nazwisku, np. Kowalski, Malinowski.
    Jesli wszystko jasne, to jakie jest twoje nazwisko?
    - Kochany - westchnal nowy. - Nazywam sie Jerzy Kochany.
    - Dobra, Jurek, omówmy nastepna sprawe.
    - Puk, puk!
    - Kto tam?
    - Ja do Jarka.
    - A ja kombajn.

    matura z jez. angielskiego: Podczas pobytu w Wielkiej Brytanii kupiłeś ciągnikowy kultywator sprężynowy z zapasowym kompletem lemieszy półsztywnych i skaryfikatorem. Zauważyłeś, że uszkodzone było łożysko toczne baryłkowe wachliwe w mimośrodzie oraz brakowało połączeń gwintowych ze śrubą pasowaną o trzpieniu stożkowym. Chcesz zgłosić jego reklamację. Napisz na czym polega problem oraz gdzie i kiedy nabyłeś urządzenie i zaproponuj rozwiązanie problemu.

    W tramwaju do grupy skinów podchodzi kanar:
    - Bilety do kontroli
    - Spadaj! - krzyczą skini
    Kontroler rezygnuje i podchodzi do starszego pana:
    - Prószę o bilet do kontroli.
    - Nie słyszał pan, co koledzy powiedzieli?

    Idą dwa owsiki po ziemi - tata i synek.
    Synek: - Tato, a co to jest to zielone?
    - To jest, synku, trawa - mówi tata.
    - Oooo, jaka piękna. A co to jest to ciemnozielone tam daleko?
    - To jest las.
    - Jaki piękny! A co to jest to niebieskie nad nami z tym czymś białym?
    - To niebo i chmurki.
    - Ale przepiękne! A to okrągłe i jasne na niebie?
    - To słońce, synku.
    - Tato, powiedz mi, skoro tu jest tak pięknie i pachnąco, dlaczego my żyjemy w takim paskudnym miejscu?
    - Bo to nasza ojczyzna, synku.

    Przyszedł Jasio ze szkoły i mówi do taty:
    - Dostałem piątkę i w mordę!
    - Za co dostałeś piątkę?
    - Bo pani zapytała mnie, ile jest 7x6, a ja powiedziałem, że to jest 42!
    - A za co w mordę?!
    - Bo pani zapytała mnie, ile jest 6x7.
    Tu ojciec zdziwiony:
    - Przecież to jeden ch*j!
    - No, też tak powiedziałem!

    Pewien profesor mówi do studentów:
    - Proszę zadawać pytania. Nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi.
    Na to jeden ze studentów:
    - Co się stanie jeśli stanę obiema nogami na szynach tramwajowych, a rękoma chwycę się przewodu trakcji. Czy pojadę jak tramwaj?

     
    1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13
    Maesteria – sklep z upominkami
    PODCAST  NA SZAGE
    Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl